Dobry początek?

 

            Rok szkolny rozpoczęty. Wraz z nim do szkół powróciło ponad 6 milionów młodych ludzi, którzy w szkole przygotowują się do dorosłego życia. Po wakacjach, niekiedy równie pracowitych jak czas roku szkolnego, do pracy stawili się też nauczyciele. Około 20% z nich to nauczyciele o najwyższych kwalifikacjach potwierdzonych tytułem nauczyciela dyplomowanego. To cieszy, tyle, że głównie nauczycieli. Bo dyrektorzy szkół coraz otwarciej mówią o niechęci do zatrudniania „drogich”, dyplomowanych fachowców. Dla budżetów szkolnych „lepsi” są nauczyciele kontraktowi lub co najwyżej mianowani. Tylko czy tak jest lepiej także dla naszych uczniów?                   Największy wpływ na wysokość budżetu szkoły mają posłowie i radni. To w Sejmie zapadają decyzje o wysokości nakładów na oświatę. Na razie Sejm RP, „doceniając” wagę oświaty przeznacza na ten cel około 3% Produktu Krajowego Brutto. Jeśli dodamy, że przez wiele ostatnich lat oświatę finansowano w niewystarczajacym stopniu, to postulowane przez NSZZ „Solidarność” 5% PKB i tak nie zaspokoi wszystkich potrzeb edukacji. Może właśnie dlatego, by choćby zatrzymać powiększanie się dystansu do krajów wysoko rozwiniętych trzeba prostestować.                  Protestować przeciw skazywaniu kolejnych pokoleń głównie na zaradność i zasobność rodziców. W Konstytucji RP mowa jest o powszechnym dostępie do oświaty, trzeba jednak dodać, że nie ma mowy o nierównym dostępie. Zrzucanie zbyt wielu obciążeń na biedniejsze gminy powoduje ogromne trudności w wywiązywaniu się z powinności państwa. A gdy jeszcze radni stają czasem przed wyborem: dofinansować szkołę lub naprawić drogę, to okazuje się, że częściej wygrywa doraźny interes mieszkańców gminy.

            Na konferencji prasowej, którą Międzyzakładowa Komisja Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” zorganizowała w Poznaniu 1 września przedstawiono także kolejne postulaty. Akcja protestacyjna ma na celu uświadomienie społeczeństwu i rządzącym każdego szczebla trudnej sytuacji edukacji. Bo we wspólnej Europie nie ma już potrzeby przekonywania nikogo do doceniania roli i znaczenia poziomu wykształcenia. Trzeba natomiast mówić o dramatycznie niskich nakładach na oświatę oraz o tym, że rządzący zaprzepaszczają szansę na poprawę w sytuacji, gdy jest okazja np. do zmniejszania liczebności klas z powodu zmniejszającej się stale liczby dzieci. Dodatkowo, NSZZ ”Solidarność” nie godzi się na zamrożenie płac w oświacie oraz na daleko idące zmiany w nauczycielskiej konstytucji, tj. w Karcie Nauczyciela. Radykalne zmiany w tym niezbędnym dla polskiej oświaty i nauczycieli dokumencie zapowiadają dwie przodujące w rankingach wyborczych partie. Jakby zapominano o tym, że w całym świecie zawód nauczyciela jest traktowany inaczej niż pozostałe. I wcale nie dlatego, że jest lepszy, lecz dlatego, że wymaga wyjątkowego wysiłku i odpowiedzialności oraz choćby minimalnego poczucia przewidywalności i stabilizacji w realizacji zadań edukacyjnych. Kto uczył ten wie o czym piszę, pozostałych zapraszam do szkoły.

 

                                                                                              Wojciech Miśko – wzmisko@atlas.cz